Pochmurnie, deszcz dzwoni o parapet, kapusta się kisi. Robimy na bieżąco. Jest fajnie, bo można zrobić więcej i zamrozić. Mrożenie jej służy, nie zmienia swojej struktury, nadal jest chrupiąca i pachnie kminkiem. Wyjmujesz, dokładasz utarte jabłko, cebulę, trochę oliwki, majeranek dla lepszego trawienia i masz gotową surówkę np. do obiadu.
Tereniu, świetny przepis, nigdy nie mroziłam kapusty...
OdpowiedzUsuńA spróbuj. Moje najlepsza koleżanka też się zdziwiła na mrożenie.
Usuń