Dziennik

Wszystko co mam, noszę ze sobą. Bias z Prieny

Las

 Las to mój azyl. To tam się uspokajam i żartuję sobie, że oczyszczam mózg. Nie byłam już kawałek czasu, ale las czekał na mnie. Cały w zieleni, zapachy intensywne, ptaki rozśpiewane. 










o czerwca 20, 2026
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Labels: las, ptaki, zapachy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)

Szukaj na tym blogu

  • Strona główna

O mnie

Moje zdjęcie
Tereska
Emerytka z poczuciem humoru.
Wyświetl mój pełny profil

ULUBIONE

  • Bajeczki Stokrotki
    Różne święta
  • Jedno zdjęcie, kilka zdań
    Dwa projekty
  • Pani od biblioteki
    Wróciłam z Marsa
  • Różności
    Chałki drożdżowe

ARCHIWUM

  • czerwca 2026 (4)
  • maja 2026 (7)
  • kwietnia 2026 (6)
  • marca 2026 (5)
  • lutego 2026 (10)

ETYKIETY

awaria biżuteria chleb ciasta ciasto drożdżowe deszcz dokumantacja medyczna drożdżowe dzięcioł czarny filiżanki gastroskopia Helikobakter pyroli humor kawa kawa orkiszowa komputer kosy ksero las ludzie makowce mąka orkisz typ 850 nowy monitor paragony pączki połykanie poranki pranie ptaki ranek refluks rehabilitacja relaks rodzinny dom rozkruszenie sikorki święta tabletki wygrana w lotto zakupy zamrażarka no frost zapachy zima



Motyw Prosty. Obsługiwane przez usługę Blogger.