Dawno pani nie widziałam, zagadnęła mnie znajoma z osiedla. Bo męża to widuję, spaceruje sobie. I mówi dalej: on powinien z laską chodzić, a dlaczego ma rękę w kieszeni, powinien wyjąć, bo naprawdę się kiedy przewróci. I tak zagaduje mnie co jakiś czas. Nie komentuje, tylko raz powiedziałam, że trzeba z moim mężem pogadać, dlaczego zachowuje się tak podczas spaceru. Ta pani napewno to robi w trosce o osiedlowego sąsiada. Śmiejemy się z tego z mężem. Rozpatruje to trochę w kontekście kabaretu. Ludzie są fajni, oni lepiej wiedzą, co dla nas dobre.
Taka już natura ludzka, udzielamy rad, do których sami się nie stosujemy :-)
OdpowiedzUsuńNie jesteśmy tez anonimowi. Ile razy ktoś mi mówił: a ja widuję was na spacerach, ciągle gdzieś chodzicie...
Podobna uwaga: tak daleko na piechotę? a od czego auto?
Róbmy swoje:-)
Właśnie Asiu róbmy swoje i nieprzejmujmy się ludźmi.
Usuń